Wieczory

Czwartek w deszczu: czternaście osób i jeden finał

Padało od rana, więc na szlakach zostały tylko najuparciejsze grupy, a wieczorem wszystkie trafiły do nas. Turniej zaczął się z kwadransem opóźnienia, bo suszarka w przedsionku nie nadążała.

Relacja

Mokre kurtki i suche karty

Przytulne wnętrze restauracji ze stolikami i krzesłami

Kamila Laskowska zaczęła wieczór od ręcznika. Gości wchodzących z deszczu było tylu, że przedsionek wyglądał jak szatnia po meczu, a suszarka na kurtki grzała do czerwoności. Dopiero po kwadransie zrobiło się na tyle sucho, żeby Halina Andrzejewska mogła rozłożyć listę zapisów i wylosować miejsca z talii.

Przy trzech stołach usiadło czternaście osób, w tym czworo, którzy trzeciego dnia z rzędu schodzili ze szlaku w tej samej mgle. Waldemar Kowalewski przypomniał zasady Texas Hold'em, a potem rozdał pierwszą kartę bez słowa. Przez godzinę w sali słychać było tylko szelest sukna i parę westchnień.

Gdy po godzinie wszyscy zaczęli się suszyć, przedsionek pachniał wełną i herbatą.

Finał i herbata

Stół finałowy

Do finału dotarło pięć osób. Dostawiliśmy lampę, goście z foteli przysunęli się bliżej, a Kamila przyniosła wszystkim herbatę z malinami. Finał trwał czterdzieści minut i skończył się tak cicho, że ktoś nowy w sali pomyślałby, że nic się nie stało. Dopiero oklaski pokazały, że ktoś zdobył tytuł.

Kto zdobył tytuł

Tytuł mistrzyni wieczoru zdobyła pani Ewa, która pierwszy raz w życiu siadła do pokera właśnie tamtego dnia, na szkoleniu o osiemnastej trzydzieści. Jej imię trafiło na tablicę w holu. Pani Ewa twierdzi, że to zasługa deszczu, bo przez cały dzień trenowała cierpliwość.

Najbliższy turniej odbędzie się w czwartek o dziewiętnastej. Zapisy przyjmuje hostessa do osiemnastej, bez wpisowego i bez żadnych zobowiązań, a przed grą krupier prowadzi szkolenie dla początkujących.

Warto dodać, że deszcz nie odstraszył nikogo z zapisanych. Wszyscy dotarli, niektórzy nawet godzinę przed czasem, żeby pomóc Kamili wynosić ręczniki z przedsionka. Takie wieczory zostają w pamięci domu dłużej niż te, na których wszystko idzie gładko.

Nowych krupierów uczymy, że wieczór po deszczu jest wyjątkowy i wymaga więcej uwagi niż zwykły czwartek.