Texas Hold'em
dwie karty własne i pięć wspólnych na stole
Pięć stołów na tyłach domu, w dawnym magazynie mąki: dwa pokerowe, dwa blackjackowe i jedna ruletka. Oto, jak wygląda sala kasyna i jak się w niej gra.

Do sali kasyna schodzi się dwoma stopniami, przez ciężkie drewniane drzwi. Pierwsze, co się zauważa, to zapach starego drewna i sukna, a zaraz potem cisza, w której słychać tylko cichy szelest kart. Ściany są obite ciemną boazerią, sufit niski, a lampy zwisają tak, że światło pada wyłącznie na stół. Twarze zostają w półcieniu, co dla wielu osób jest największą zaletą tego miejsca.
Poker rozgrywamy przy dwóch stołach, po sześć do ośmiu miejsc. Jeden jest przeznaczony dla Texas Hold'em: dwie karty zakryte w ręce, pięć wspólnych na środku, układ z najlepszych pięciu. Przy drugim w wybrane dni gramy w Seven Card Stud, odmianę, w której każdy gracz dostaje siedem kart, z czego część odkrytych, i cały wieczór patrzy, co ujawnia przeciwnik.
Blackjack to dwa stoły po pięć miejsc. Celem jest uzbieranie dwudziestu jeden punktów lub zbliżenie się do tej liczby, nie przekraczając jej. Figury liczą się za dziesięć, as za jeden albo jedenaście. Gra jest szybka, ale krupier zwalnia, gdy przy stole siada ktoś nowy, i tłumaczy, kiedy dobrać kartę, a kiedy poczekać.
Ruletka jest jedna, europejska, z jednym zerem. Krupier puszcza kulkę, goście kładą żetony na kolory lub numery, a kiedy kulka się zatrzyma, zbiera i rozkłada żetony z wprawą, która robi wrażenie na każdym nowicjuszu. Nie trzeba znać układu pól; wystarczy wybrać kolor i patrzeć.
Żetony wydaje krupier przy stole i zabiera po wieczorze. Nie mają wartości w pieniądzach, nie podlegają wymianie i nie wychodzą poza salę. Gra toczy się o kolejność rozdań, o miejsce w finale i o wpis na tablicę mistrzów wieczoru, która wisi w holu.
Kto nie grał nigdy wcześniej, powinien wiedzieć, że sala kasyna nie jest miejscem, w którym trzeba udawać biegłość. Przy każdym stole krupier ma w zanadrzu zdanie, od którego zaczyna się wszystko: proszę usiąść, pokażę pierwsze rozdanie. Przez pierwszą godzinę gość może zadawać pytania bez końca, a krupier, zamiast się niecierpliwić, uśmiecha się i tłumaczy jeszcze raz, innymi słowami, jeśli poprzednie nie trafiły.
Sala zmienia się w zależności od dnia tygodnia. W poniedziałki i wtorki lampy świecą przyćmionym światłem, stoły są prawie puste, a krupierzy mają czas na rozmowę. W czwartki sala wypełnia się turniejem i robi się ciaśniej, ale zachowuje ten sam spokój. W soboty przy finale przysuwamy wszystkie krzesła do jednego stołu, a reszta sali zamienia się w widownię, w której słychać tylko oddech.
dwie karty własne i pięć wspólnych na stole
siedem kart, część odkrytych, bez wspólnych
dwa stoły, dwadzieścia jeden punktów jako granica
koło europejskie z jednym zerem i ciszą w tle
Sukno jest tu naprawdę zielone, nie brązowe od lat i dymu. Siadam, kładę dłonie na stole i słyszę, jak cichnie reszta świata. Dla mnie to najlepszy koniec dnia po górach.
Ewa, stała bywalczyni

Waldemar Kowalewski i dwoje krupierów z jego zmiany pracują na przemian: jeden prowadzi stół, drugi stoi obok i pilnuje, żeby nikomu niczego nie zabrakło. Nowych gości zapraszają do stołu, który w danej chwili ma wolne miejsce, i nie pozwalają siedzieć samotnie z talerzem w ręku. Jeśli nowicjusz poczuje się zagubiony, krupier zatrzyma rozdanie i wyjaśni.
Krzesła w sali są niskie i szerokie, z oparciami, które pozwalają usiąść wygodnie na kilka godzin. Przy każdym stole stoi mały stolik na kawę lub herbatę, bo na suknie napojów nie stawiamy. Dywan jest gruby, a ściany wyciszone, więc rozmowa przy jednym stole nie zakłóca drugiego.
Dla tych, którzy chcą tylko patrzeć, z boku stoją fotele z niskim stolikiem. Z nich widać trzy stoły, a krupierzy przy stole nie mają nic przeciwko temu, że ktoś ogląda ich pracę. Wielu gości mówi, że po całym dniu w górach najlepiej odpoczywa się właśnie tak: z kubkiem kakao, w fotelu, patrząc, jak komuś innemu układa się trójka asów.
troje na zmianę, jeden zawsze wolny do wyjaśnień
cztery miejsca z boku dla tych, którzy wolą patrzeć
niskie lampy, które oświetlają sukno, a nie twarze
Do domu i na stronę wchodzą tylko osoby pełnoletnie. Prosimy o potwierdzenie wieku, zanim zajrzą Państwo głębiej.
Dokument i tak sprawdzimy przy drzwiach lokalu. Wstęp od osiemnastego roku życia.