Etykieta

„Grzeczność przy grze”: kilka drobnych zwyczajów

Przy stole obowiązuje kilka drobnych zwyczajów, których nie ma w żadnym regulaminie, a które sprawiają, że wieczór jest przyjemny dla wszystkich.

O zwyczajach

„Czego nie ma w regulaminie”

Trzy pracownice witające gości przy drewnianym wejściu

Etykieta przy stole nie jest zbiorem zakazów. To raczej zestaw gestów, które sprawiają, że obcy ludzie siedzą obok siebie bez zakłopotania. Nauczyli nas ich goście, którzy przychodzą od lat, i nauczyli się ich w większości z obserwacji, nie z tabliczek. Poniżej próbujemy je zebrać i opisać.

Jest ich niewiele i wszystkie wynikają z jednej myśli: przy stole liczy się uwaga. Kto ją ma, ten wie, kiedy zamilknąć, kiedy się uśmiechnąć, a kiedy po cichu ustąpić miejsca. Kto jej nie ma, szybko nabiera jej od sąsiadów, bo w tej sali zaraźliwa jest nie tylko dobra gra, ale i dobry obyczaj.

Przy stole

„Jak siadać, jak mówić”

Wchodząc do sali, wita się wszystkich cichym skinieniem; głośne „dobry wieczór” zostawiamy na przedsionek.

Siadając, pytamy sąsiada, czy miejsce jest wolne, nawet jeśli wygląda na puste; ktoś mógł wyjść po herbatę.

Karty podnosimy i odkładamy spokojnie, bez pstrykania i bez pokazywania sąsiadom, co mamy w ręku.

Gdy rozdanie jest sporne, mówimy o tym krupierowi półgłosem, nie przy całym stole.

Zwycięstwa w rozdaniu nie komentujemy głośno, bo ktoś obok może mieć słabszy wieczór.

Zbyt długie namysły skracamy uprzejmym spojrzeniem, nie słowem i nie pukaniem w stół.

Komplement dla sąsiada jest zawsze mile widziany, krytyka jego gry zawsze nie na miejscu.

Kończąc, dziękujemy krupierowi i sąsiadom przy stole, a nie tylko wychodzimy po cichu.

W domu

„Jak się bywa”

Do sali jadalnej wchodzimy w czystych butach lub w obuwiu zmiennym, które trzymamy w przedsionku dla gości.

Kurtki i plecaki zostają w przedsionku; to nie obraza, tylko zasada, którą dom przyjął z szacunku dla sukna.

Prosimy o spokojne rozmowy przy kolacji; śmiech jest mile widziany, krzyk nie.

Dziękujemy kelnerce i kucharce, zwłaszcza przy końcu wieczoru, bo w godzinach szczytu mają dużo na głowie.

Jeśli ktoś w sali wygląda na zmęczonego lub zagubionego, hostessa chętnie przyniesie mu herbatę i krzesło.

Uwagi o kuchni i wnętrzu przekazujemy kierowniczce sali, a nie innym gościom; chętnie je zapisujemy.

Wychodząc, pamiętamy o rzeczach w szatni; hostessa przypomina o nich, ale lepiej sprawdzić samemu.

Wrócić zawsze można; dom nie pamięta pomyłek, tylko dobre wieczory.