Niedzielny wieczór przy piecu, czyli jak mija koniec weekendu
Niedziela to nasz najspokojniejszy dzień: bez turnieju, bez listy zapisów i z zupą, która gotuje się od południa. Przy piecu zbierają się wtedy ci, którzy nie chcą jeszcze wracać do domu.
Wieczór, który nie ma planu

Piec kaflowy w sali jadalnej rozgrzewamy w niedzielę wcześniej niż zwykle, już o dwunastej. Kafle potrzebują czterech godzin, żeby oddać ciepło równo, a ławki wokół pieca są najbardziej poszukiwanym miejscem w całym domu. Goście, którzy wiedzą o tym od lat, przychodzą na kolację o siedemnastej, żeby zająć najlepsze miejsca.
Kuchnia gotuje wtedy pierogi, a Jolanta Cichocka wychodzi do sali z półmiskiem i pyta, czy są jeszcze głodni. Odpowiedź bywa zawsze ta sama. Po kolacji krupierzy rozstawiają stoły do spokojnej gry: bez zegara, bez poziomów, bez nikogo, kto liczyłby rozdania.
Najlepszym dowodem jest to, że ostatni goście wychodzą z uśmiechem, mimo że nie każdy z nich zdobył jakikolwiek tytuł.
Jak wygląda koniec weekendu
Rozmowy przy piecu
Przy piecu rozmawia się o drogach powrotnych, o pogodzie na przyszły tydzień i o tym, kto kiedy zamierza wrócić w Karkonosze. Zdarza się, że nieznajomi umawiają się na wspólny szlak, a hostessa Kamila Laskowska zapisuje ich numery w zeszycie, żeby przekazać je tym, którzy zostali bez towarzystwa.
Sukno w niedzielę
Stoły są wolne i otwarte aż do zamknięcia. Waldemar Kowalewski siada czasem przy ruletce i po prostu patrzy, jak kulka krąży po kole. Jeśli ktoś podejdzie z pytaniem, tłumaczy zasady, a jeśli nie, zostawia gościa w spokoju, który jest tu cenniejszy niż jakiekolwiek wyjaśnienie.
Wieczór kończy się około dwudziestej trzeciej, gdy Halina Andrzejewska gasi lampy nad stołami, a Jolanta zanosi do kuchni ostatnie kubki. Piec jeszcze długo trzyma ciepło, więc ostatni goście wychodzą powoli.
Niedziela jest dla nas dniem, w którym dom oddycha. Kuchnia gotuje więcej niż zwykle, bo goście zostają dłużej, a krupierzy rozstawiają tylko trzy stoły, żeby reszta sali zachowała spokój. Kto chce wrócić do domu po całym weekendzie z poczuciem, że wszystko było w porządku, powinien zakończyć go właśnie tutaj.