Sukno pod lampą: jak dba się o zielony filc
Sukno to najmniej widoczna część naszej pracy, a bez niej nie byłoby ani jednego rozdania. Waldemar Kowalewski opowiada, jak o nie dbamy.
Szczotka, para i cierpliwość

Każdego ranka, przed otwarciem, Waldemar Kowalewski szczotkuje sukno specjalną szczotką z krótkim włosiem. Robi to zawsze w jedną stronę, od krupiera ku gościom, bo filc ma kierunek i inaczej rozczesany układa się nierówno. Kiedy skończy, przeciąga po stole miękką ściereczką i odsuwa się o krok, żeby sprawdzić, czy światło pada równo.
Raz na kwartał sukno jest parowane. Waldemar ma żelazko z parą, którego nie wolno nikomu pożyczać, i trzy ściereczki, które pierze osobno. Stół musi leżeć płasko, bo każda fałda zmienia kierunek toczenia się kuli ruletki i mówi krupierowi, że coś jest nie tak. Wszystko to robi się cicho, w ciągu godziny.
Kiedy sukno trzeba wymienić
Znaki zużycia
Sukno zużywa się najpierw tam, gdzie najczęściej leżą dłonie graczy. Pojawiają się jaśniejsze plamy, włos staje się cienki, a karta zaczyna ślizgać się zbyt łatwo. Wtedy Waldemar zdejmuje filc i zamawia nowy, a stary rozcina na ściereczki, które trafiają do kuchni i do szatni.
Dlaczego to ważne
Dobre sukno to połowa dobrej gry. Karty układają się na nim w przewidywalny sposób, żetony nie ślizgają się, a hałas jest tłumiony. Goście rzadko to zauważają, ale gdyby sukno było złe, wyszliby po godzinie, nie wiedząc dlaczego.
Kiedy Waldemar kończy szczotkowanie, kładzie dłoń płasko na stole i zamyka oczy. Mówi, że to sprawdzian, i że jeszcze nigdy nie zawiódł.
Do pytania o pieniądze wracamy co kilka tygodni, bo wciąż wiele osób zakłada, że w kasynie nie da się grać bez pieniędzy w tle. Da się, i to z dużą przyjemnością. Wystarczy usiąść, rozdać karty i pozwolić, żeby rozmowa toczyła się równolegle z grą.
Jeśli po lekturze nadal nie są Państwo pewni, najlepiej zadzwonić: hostessa chętnie opowie, jak wygląda zwykły wieczór, i zapisze na stolik.